
Znajdź naszą grupę na:
Playlista RMP FRESZ
Zawsze świeżo i na czasie czyli aktualny przegląd najnowszych, ciekawych singli.
Odmiennie, niż comiesięczny zestaw premierowych albumów, ta playlista jest zawsze aktualna ! = wypadają utwory starsze niż 10 dni a ich miejsce zajmują nowe.
Każdy update jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo co się trafi


PŁYTA ROKU RMP 2025
Miejsce III : IQ – „Dominion”
Rock progresywny przez duże „R”. Zespół, który na scenie jest już dłużej niż spora część jego słuchaczy ma lat, absolutnie nie rozczarowuje i wciąż ma o czym opowiadać. Muzycznie oczywiście nie ma tu rewolucji, ale też nie tego oczekują od nich słuchacze. Mamy tu piękne melodie, bogate brzmienie i potwierdzenie klasy zespołu. Długie kompozycje, które mają czas i przestrzeń na to żeby się rozwinąć zabierają słuchaczy w niezapomnianą muzyczną progresywną podróż, troszkę w przeszłość, chociaż wehikuł, którym lecimy to dobrze naoliwiona, nowoczesna maszyna.
Miejsce II : Dream Theater – „Parasomnia”
Kolejny album, który jest powiedziałbym bardzo stabilny. Okazało się, że powrót Mike’a Portnoya do zespołu nie spowodował, że Ziemia zaczęła obracać się w drugą stronę. Natomiast mam nadzieję, że do zespołu wrócił „team spirit” z dawnych lat. Płyta jaką nagrali i wydali w zeszłym roku jest bardzo solidnym albumem Dream Theater, a to znaczy, że ten poziom i tak nie jest osiągalny zdecydowanej większości muzycznych śmiałków, którzy tworzą w tym gatunku.
Moja ocena tego albumu jest taka, że panowie pokazali, że są świetnie działającym muzycznym organizmem i nie stracili nic z tego, czym raczyli nas w tym składzie w przeszłości.
To zbiór świetnych progmetalowych kompozycji, doskonale zrealizowanych i nagranych, bez zbędnych dłużyzn. Wszystko w klimacie DT – ni mniej ni więcej. A skoro płyta jest tak wysoko, to chyba fani tego oczekiwali…?
Miejsce I ; Lunatic Soul – „The World Under Unsun”.
Cóż tu więcej mogę napisać kolejny raz o albumie, o którym pisałem już całkiem sporo do tej pory…? Okazuje się, że grupa demokratycznie na najlepszą płytę roku 2025 wybrała album z Polski autorstwa Mariusza Dudy – jego solowy projekt. Tak się również składa, ze jest to płyta, która zamyka duży cykl – „Krąg życia i śmierci”, który obejmuje wszystkie do tej pory 8 albumów wydanych pod szyldem Lunatic Soul.
Płyta najdłuższa, najbardziej ambitna i niejako podsumowująca cały ten okres. Płyta przebogata brzmieniowo zahaczająca zarówno o folk, rock progresywny, ambient czy mroczne elektroniczne brzmienia.
Ciężko ogarnąć ją jednym, czy nawet trzema przesłuchaniami. To album, który prosi o chwilę uwagi i skupienia, dając w zamian mnóstwo emocji, głębi, nostalgii, ale też dopracowanych kompozycji. Album, który powolutku daje się odkrywać – nieoczywisty i tajemniczy. Myślę, że takie płyty powinny być „lekturą obowiązkową” – szczególnie w takiej grupie jak nasza.
PZ.
Epilog.
W ostatnim słowie pora na ogromne podziękowania dla wszystkich którzy wzięli udział w naszej ankiecie. Oddaliśmy wspólnie ponad 700 głosów więc wyniki dostały dość mocny mandat i myślę że uczciwie odzwierciedlają gusta słuchaczy.
Koło toczy się dalej, Przed nami następny rok z premierami. Oby był równie bogaty w dobrą muzykę i przyniósł nam jeszcze więcej emocji, niespodzianek i zachwytów.
MP.
PŁYTA TYGODNIA W GRUPIE RMP
Myślę, że istotą nie jest czas, lecz to jak długo kawałek jest w stanie utrzymać Twoją uwagę. 20 minut w muzyce to wieczność, więc „zagospodarowanie” takiego czasu jest nie lada wyzwaniem dla każdego kompozytora.
Niemniej DA SIĘ. Na swój debiut w cyklu „Moje20minut” wybrałem utwór, który w zasadzie w pełni definiuje mój gust muzyczny. Znalazłem w nim dokładnie wszystko to, co kocham w muzyce. Melodię, przestrzeń, opowieść, wirtuozerię i przede wszystkim to „coś”, co sprawia, że nie ma mowy o nudzie.
Piosenka wciąga, nie dając chwili wytchnienia, aż do ostatniej nuty.
Przed wami 20 minut i 17 sekund jednego z arcydzieł neoprogresywnego rocka.
NZ.
Najnowsza płyta KOLM zatytułowana Yūgen (wydana 10 kwietnia 2026) to jedno z najważniejszych wydarzeń w świecie prog/alt/psychodelic-metalu w tym roku. Po ośmiu latach ciszy od debiutanckiego albumu Umbra kalifornijska formacja wraca z materiałem wyjątkowo dojrzałym, głębokim i spójnym.
Porównując Yūgen z Umbra, słychać wyraźny rozwój. Debiut był ciężki, mroczny i pełen napięcia, natomiast nowa płyta idzie znacznie dalej – jest bardziej przestrzenna, ambientowa i kontemplacyjna. Tam, gdzie Umbra skupiała się przede wszystkim na dynamicznych riffach i kontrastach, Yūgen rozpuszcza ten ciężar w ogromnych, eterycznych pejzażach dźwiękowych, dodając więcej elektroniki, subtelnych warstw ambientu oraz motywów inspirowanych muzyką różnych kultur. Utwory takie jak „Symbiosis”, "The Reach" czy finałowy, jedenastominutowy „Yūgen” pokazują zespół w absolutnie najwyższej formie.
Warto wyraźnie podkreślić: KOLM nie jest kopią Toola. Tool jest tu wyraźną inspiracją – zarówno w sposobie budowania polirytmii, dynamiki, jak i filozoficznego podejścia do kompozycji – ale muzyka KOLM wychodzi zdecydowanie dalej. Zawiera w sobie bardzo wyraźny, własny pierwiastek KOLM: jest bardziej otwarta, powietrzna, transcendentna i kulturowo bogata. Tam gdzie Tool często bywa mroczny i introspektywny, KOLM dodaje więcej światła, przestrzeni i duchowej głębi. To nie jest „Tool w innym opakowaniu” – to coś osobnego i dojrzałego.
Osiem lat przerwy między debiutem a drugą płytą nie jest wynikiem imponującym i wielu fanów czekało na ten moment bardzo długo. Jednak w tym przypadku czas zadziałał na korzyść. Yūgen nie brzmi jak album zrobiony na szybko – brzmi jak dzieło, nad którym pracowano z pełną świadomością i dbałością o każdy detal. Wybitne rzeczy naprawdę potrzebują czasu, a KOLM najwyraźniej wybrało drogę „mniej, ale lepiej”.
Podsumowując: Yūgen to album, który nie tylko spełnia oczekiwania fanów przytoooolnego grania, ale je wyraźnie przekracza. Jest bardziej ambientowy, przestrzenny i emocjonalnie głębszy niż debiut, jednocześnie szanując inspirację Tool, ale nie naśladując jej ślepo. To płyta, która nagradza wielokrotne słuchanie i z każdym przesłuchaniem odsłania nowe warstwy. Jeśli lubicie Toola, ale szukacie czegoś z większą ilością powietrza, ambientu i własnej tożsamości – Yūgen jest dokładnie tym, czego potrzebujecie.
Absolutnie polecam.
Dla mnie jeden z kandydatów do płyty roku.
O zwycięstwo dzielnie walczyło też The Paradox Twin z najnowszym wydawnictwem prezentowanym ostatnio na łamach "Tako Rzecze Zarathustra" (#TRZ) - "A Romance of Many Dimensions", pragniemy zwróć uwagę też na Long Distance Calling - "The Phantom Void", Fomora - "The Trial of Syla" i Argovia - "Primal Repetition"
Z.U.
Lamagaia - Lamagaius
Mieszkający w Göteborgu Szwedzi z Lamagaia nagrali dwa albumy (2017 i 2019 rok) pełne nowoczesnych dźwięków kosmicznych/kraut/drone-psych. „Lamagaius” z 28-minutową mantrową kompozycją jest singlem wydanym na początku kariery na kasecie i LP w niewielkim nakładzie, długo oczekiwanym przez kolekcjonerów na zremasterowanie i ponowne wydanie - co nastąpiło w roku 2017. Głębia kosmicznego doświadczenia z porywającymi syntezatorami i okazjonalnymi sprzężeniami, i ... rytm, który pozostaje niezmienny przez cały czas trwania utworu. W miarę rozwoju utworu pojawiają się lekkie zmiany w dynamice i instrumentacji, bez wływu na niezwykłą spójność. Całość jest bardzo ciekawym i satysfakcjonującym doznaniem.
WW.

ALFABET ROCKA
(505)
Z Brisbane w Australii pochodzi zespół THE BUTTERFLY EFFECT. Trzeci album zespołu "Final Conversation Of Kings" wydany został w 2008 roku. Muzycy przestawili na nim wajchę z ustawienia metal, jakie zastosowali w dwóch poprzedzających albumach, na rock. Oczywiście nadal znaleźć można tu mocne uderzenia gitar, ale już samo otwarcie albumu pokazuje, że będzie bardziej ambientowo, alternatywnie, a do tego z udziałem trąbki. Bardzo pomysłowa, emocjonująca i inteligentnie poskładana muzyczna całość zachwyca swym silnym, pozytywnym oddziaływaniem. Celem nie jest olśnienie efektownymi popisami, ale stworzenie urokliwych i porywających kawałków i jak się okazało można zrobić to w absolutnie progresywnym wykonaniu.
ALCEST
Zespół ALCEST został założony w 2000 roku przez autora tekstów i multiinstrumentalistę Neige, a później dołączył do niego perkusista Winterhalter w 2009 roku. Tworząc unikalne brzmienie oparte na muzycznych kontrastach od pierwszej EP-ki „Le Secret” (2005) i przez ich pełne wydawnictwa „Souvenirs D’Un Autre Monde” (2007), „Écailles De Lune” (2010), „Les Voyages De L’Ame” (2012), 'Shelter" (2014), "Kodama" (2016), "Spiritual Instinct" (2019) i "Les Chants de l'Aurore" (2024). Oprócz gatunków muzycznych, które wielokrotnie przy okazji prezentacji zespołu są wymieniane trzeba powiedzieć, że ALCEST jest projektem koncepcyjnym opartym na osobistym doświadczeniu duchowym przedstawionym przez Neige w nieziemskich melodiach i tekstach zespołu. Zjawisko ich twórczości, często określane jako "coś ponad muzyką", przenosi słuchaczy w sferę medytacyjną i oniryczną. W 2014 roku ukazał się ich czwarty album „Shelter”, który stanowił odejście zespołu od bardziej metalowego brzmienia, na rzecz estetyki dream-pop, zaskakującego i nieco kwestionowanego przez ich fanów. W retrospektywie album otworzył nowe drzwi dla duetu, przynosząc im publiczność z różnych kierunków muzycznych i pozytywne poczucie nieprzewidywalności jako muzyków. Z biegiem lat ALCEST wpłynął na wielu innych artystów i zyskał znaczną popularność na całym świecie, prowadząc ich do licznych światowych tras koncertowych. „Kodama” (2016), piąty album oznaczał gwałtowny powrót francuskiej grupy do epickiego i kontrastowego stylu swoich wczesnych utworów, jednocześnie kontynuując nieustanne dążenie zespołu do świeżych pomysłów. Muzycy wciąż zaskakują ulepszaniem dźwięku i sprawiają, że każdy kolejny album jest bardziej oczekiwaną i ekscytującą rzeczą, która w rzeczywistości sprawia, że chcesz zobaczyć, gdzie pójdą dalej.
WW
WYDARZENIE
#trz
Deposed King – Remnant of Rain
„Remnant of Rain” – pozostałości deszczu, krótka, ale emocjonalna wstawka w formie tęsknego, chopinowskiego walca. Delikatny fortepian i smyczki – symbol końca emocjonalnej burzy i początku akceptacji, subtelny, a jednocześnie głęboki, jak krople spływające po szybie po ulewie.
Gasimy światła i słuchamy.
Deposed King – Remnant of Rain
ZU.
PSYCHODELIA
Magick Brother & Mystic Sister prezentują osobliwy dźwięk ze względu na rodzaj instrumentarium, w ramach którego stosują - bas, klawiatury, flet i perkusję. Brzmienie opiera się głównie na wykorzystaniu mellotronu i fletu oraz rozmarzonych głosach. Ta kombinacja tworzy tajemniczą atmosferę pełną iberyjskiego klimatu.
WW.
Oto przedsmak nadchodzącego debiutu grupy WAIT (We Are in Transit), w skład której wchodzą m.in. basista Exist, Alex Weber, oraz Max Phelps zasilający niegdyś skład Cynic. Zespół wprawdzie wydał EPkę w 2019 roku, ale pełnię brzmienia planują zaprezentować dopiero w lutym.
AL.
MUZYCZNY ROK PIOTRA Z.
Jaki był 2025 rok muzycznie to już każdy może sobie odpowiedzieć sam. Ja nadal czekam na nowe płyty niektórych wykonawców całkiem już sporo czasu i w zeszłym roku się nie doczekałem, ale za to zdecydowanie było i tak czego słuchać. Myślę, że każdy znalazł wśród ubiegłorocznych premier chociaż kilka takich, które zostały (a może nawet zostaną) w głowie na dłużej.
Poniżej jak zwykle zamieszczam listę płyt, które wybrałem sobie do tego ekskluzywnego grona. Oczywiście sporo innych również otarło się o tę listę, a podejrzewam, że mogłoby tam wpaść kilka jeszcze innych gdybym je przesłuchał.
Jak zwykle znowu zostało mi sporo płyt na liście, których powinienem posłuchać, a nie miałem czasu. Wiadomo jak jest.
Patrzę sobie jednak na tę listę i każdy album mi tam pasuje. Każdy przesłuchałem co najmniej kilka razy i mogę powiedzieć o każdym kilka słów (w zasadzie o każdym napisałem oddzielny post ostatnio pod hasztagiem #podsumowanie2025piotr), a także podać kilka argumentów dlaczego się tam znalazły.
2026 chyba zaczął się dość spokojnie, ale myślę, że się rozkręci i czeka nas jeszcze wiele muzycznych wrażeń.
PZ.

I kolejna niedawna premiera, która zrobiła na mnie wrażenie - Swallow The Sun i album "Moonflowers". Juha Raivio jest moim zdaniem z płyty na płytę lepszy jako kompozytor. Płyta jest różnorodna, ciężka, melodyjna, czasem nostalgiczna, ale czuć tu mega profesjonalizm w każdym calu. Ten utwór to jeden z moich faworytów z albumu. Zaśpiewała w nim gościnnie Cammie Gilbert z Oceans of Slumber, którą bardzo lubię. To jej klimaty więc pasuje tutaj jak nikt inny.
PZ.

PŁYTY ROKU 2025 WG RMP
Podsumowania, podsumowania ..., w tym miejscu podsumowanie 🙂 🙃 płyt roku 2025 z kręgu rocka psychodelicznego, którego związki z szeroko rozumianym rockiem progresywnym są oczywiste. Na naszej liście plebiscytowej najlepszych płyt ubiegłego roku znalazło się kilka pozycji tzw. "odjazdowych" i właśnie ich kolejność na owej liście stanowi dla mnie wyznacznik w sklasyfikowaniu ich na miejscach od 1-9, bowiem dokładnie dziewięć takich tytułów sklasyfikowaliśmy w naszym rocznym podsumowaniu. Kolejne pozycje to mój subiektywny wybór, który nie był łatwy - głównie z powodu sporej ilości wartościowych pozycji no i konieczności ich odsłuchania, porównania, docenienia mocnych i słabych stron, a ostatecznie sklasyfikowania pod względem wartości muzycznej. W tym roku lista zawiera 20 płyt, które bardzo gorąco polecam i niech to zestawienie będzie dla Was "drogowskazem" do poszerzania swoich muzycznych horyzontów, z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie.
WW.

NASZ LIVE / KONCERTOWA NIEDZIELA
Zespół IHLO z Aberdeen już zauważyliśmy po debiucie bo jak na debiut, płyta "Union" (2019) to był świetnie zagrany progmetal w nowoczesnych klimatach z odrobiną djentu i elektroniki. Leciał kilka razy w Kuźni, ale szerzej zauważono dopiero płytkę numer 2 "Legacy" z zeszłego roku, która znalazła się w czołówkach kilku całkiem znaczących podsumowań jeśli chodzi o muzykę progresywną.
Dziś - jeśli ktoś ma godzinkę - to proponuję wykonanie utworów z debiutu na koncercie z ery "covidowej". Koncert nagrany w 2021 roku w Pirate Studio w Birmingham.
Po pierwsze - wszystko świetnie i czyściutko tutaj słychać i czuć, że zespół włożył dużo wysiłku, żeby te nagrania były najwyższej jakości.
Po drugie - przypomnienie czasów, kiedy niewiele było wiadomo, a o normalnych koncertach można było tylko pomarzyć.
Zachęcam do zerknięcia - tym bardziej jeśli ktoś nie słuchał debiutu IHLO.
PZ.

Maciej Sochoń, czyli Seasonal. Muzykę, którą tworzy trudno jest sklasyfikować gatunkowo, na pewno jest to twórczość melancholijna i balansuje na granicy rocka progresywnego, ambientu jak również folku czy indie rocka.
Maciej jest autorem tekstów, swoją muzykę tworzy sam od A do Z.
AS.
Jethro Tull - Still Living In The Past.
w Kanonie Rocka powracam poraz kolejny do muzyki Jethro Tull a to za sprawą wspaniałego boxu Still Living In The Past. W epoce Living In The Past zostało wydane na podwójnym winylu w 1972 roku. Właśnie w tamtym czasie grupa JethroTull nagrała już pięć znakomitych albumów studyjnych z Aqualung i Thick As A Brick na czele. Dla tego wytwórnia naciskała aby podsumować ten wspaniały okres wydaniem składanki. Nie była to jednak zwykła płyta zawierające znane już utwory z poszczególnych płyt studyjnych ale była to składanka, na której znalazły się utwory z singli, niepublikowanych wcześniej nagrań studyjnych czy koncertowych. Największą korzyścią tej kompilacji jest to, że znalazły się na niej piosenki, które promowały poszczególne płyty studyjne na singlach ale ostatecznie się na nich nie znalazły. Kapitalnie mi się zawsze słuchało (oczywiście wcześniej na winylu) takich piosenkek jak energetyczny Love Song, spokojny i nastrojowy Christmas Song. Oczywiście nie mogło zabraknąć tytułowego Living In The Past i Driving Song a także Sweet Dream (jeden z moich ulubionych utworów grupy). To właśnie na tej składance znalazły się również bardzo ciekawe kompozycje z Epki Life Is A Long Song z 1971 roku z takimi piosenkami jak folkowe tytułowe Life Is A Long Song, Up The Pool i Nursie na czele. Podsumowując ten album muszę z całą pewnością napisać, że jak to u Andersona zawsze wydaje świetne albumy nawet jak to są składanki. Myślałem, że już mnie nic nie może zaskoczyć. Ale myliłem się gdy wziąłem do ręki najnowsze wydanie tej kompilacji w postaci boxu zawierającego 5 płyt cd i jednej Blu ray. Przeglądając ten materiał jeszcze przed słuchaniem znalazłem tam wiele utworów, które dopiero na tym wydawnictwie ujrzały światło dzienne. Tego materiału jest tak dużo, że nie sposób ich wszystkich wymienić a tym bardziej opisać. Po prostu trzeba to wydawnictwo kupić i słuchać każdą z płyt po kolei. A wisienką na "JethroTullowym"torcie jest niesamowity koncert formacji w Carnegie Hall z 1970 roku (zapis tego koncertu znalazł się na dwóch płytach z tego zestawu). Pozycja obowiązkowa dla każdego fana dobrej muzy. Szczególnie dla tych, którzy mają w kolekcji wszystkie wydania tych niesamowitych boxów. Gorąco polecam.
AP.


Sweet Noise - "The Triptic" - to bardzo dobry album, gdzie zespół połączył ciężar gitarowego brzmienia, elektronikę oraz trochę afrykańskich klimatów plemiennych a nawet reagge. Trochę ich brakuje na polskiej scenie bo moim zdaniem nikt nie gra teraz u nas w podobny sposób (mam na myśli to, że nie nagrywają już nic nowego bo jako zespół chyba istnieją i grają live).
PZ.
Występowali razem z Billy Cobhamem w ramach zespołu Dreams, ale od 1975 roku tworzyli głównie na własne konto pod szyldem THE BRECKER BROTHERS. Owymi braćmi byli trębacz Randy Brecker oraz saksofonista Michael Brecker. Opartą o instrumenty dęte muzykę można zakwalifikować jako mieszankę jazz fusion oraz rythm&blues. Ostatnia płyta braci zatytułowana "Out Of The Loop" wydana została w 1994 roku i zawiera ponad 50 minut cennego materiału, do którego liderzy zaangażowali ponad tuzin znakomitych muzyków. Album wyraźnie pokazuje, że czasy energetycznej, bezkompromisowej, szalonej czasem muzyki w wykonaniu Breckers skończyły się, a kompozycje zostały utemperowane smooth jazzowym korektorem. Nadało to mu nieco komercyjnego charakteru, co zresztą odzwierciedla przyznana nagroda Grammy. Płyta, którą polubiłem szybko, takie brzmienie bardzo mi odpowiada, niestety obecnie należy już do absolutnej rzadkości.
W komentarzu znakomite nagranie "African Skies".


JESTEŚMY JUŻ PO WYBORZE PŁYT WSZECH CZASÓW!
Plebiscyt miał miejsce na forum grupy w latach 2018 - 2023 i jego celem był wybór najlepszych płyt wszech czasów. Krótka historia: raz na miesiąc/dwa czasem trzy przeprowadzaliśmy tzw. "literowe" zgłoszenia a następnie głosowania na płyty wszech czasów. "Literowe" oznaczają każda kolejną literę alfabetu. W tych głosowaniach wyłoniliśmy 60 najlepszych płyt zdaniem wszystkich członków grupy. Podział na literki - co wielokrotnie podkreślaliśmy - był tylko instrumentem żeby zabawę poprowadzić przez dłuższy okres i dokonać tego niezwykłego przeglądu całej historii rocka progresywnego. Te 60 płyt poddaliśmy ponownemu głosowaniu, które wyłoniło ostateczną kolejność.
A obok wyniki wyboru najlepszej 40 – stki .
PLEBISCYT 40 PŁYT/OKŁADEK WSZECH CZASÓW

1. Pink Floyd – The Dark Side Of The Moon
2. King Crimson – In The Court Of The Crimson King
3. Marillion – Misplaced Childhood
STREFA WYWIADÓW


ARCHIWUM


























